|
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam na suku Cherifa całe wieszaki kolorowych, jedwabnych chwostów, to myślałam, że dostanę zawrotu głowy. Pomyślałam sobie: szczęśliwy ten, kto tu pracuje. Kolorowe, jedwabne nitki lśniły w słońcu, czasami lekko poruszył je wiatr... Wisiały tuż przed sklepem, a w środku małego sklepiku o powierzchni raptem 2m x 2m było ich jeszcze więcej. Pod sam sufit... Jeden przy drugim, żadnej wolnej przestrzeni... Nie wiedziałam, który wybrać, więc przeszłam dalej. Tak było, kiedy pierwszy raz byłam w Marrakeszu. Pamiętam tylko, że już wtedy pomyślałam sobie, że bardzo chciałabym je przywieźć z sobą do Polski. Nie tylko dla siebie, również dla innych...
|
|
Czytaj całość...
|