|
Strona 1 z 3
W słoneczne majowe południe wybraliśmy się oglądać wiosnę w jedno z najbardziej malowniczych miejsc Krakowa. Salwator to niewielkie wzgórze, położone ok. 1,5 km na zachód od Starego Miasta. To urokliwe miejsce przesiąknięte historią i tajemnicą ukrytą w murach klasztoru oraz stuletnich willi.
Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy u podnóża góry, wchodząc na dziedziniec klasztoru.
Położony tuż nad Wisłą, przy ujściu rzeczki Rudawy, kościół i klasztor Norbertanek na Zwierzyńcu został ufundowany w 1162 r przez rycerza Jakse Gryfita z Kopanicy. Pierwotny kościół był jednonawową budowlą romańską, wzniesioną z kamienia i cegły. Obecną formę architektoniczną uzyskał w czasie przebudowy przeprowadzonej przez architektów: Jana Trevano i Jana Petriniego w XVII w. Rozciągające się obok kościoła zabudowania klasztoru Panien Norbertanek otaczają obszerny, wewnętrzny dziedziniec. W średniowieczu klasztor posiadał charakter obronny. Z tego czasu pozostałością są fragmenty murów ze strzelnicami i baszty warowne.
Najbardziej imponująco prezentuje się klasztor od strony Wisły, skąd wygląda jak stare warowne grodzisko. Nic dziwnego, że jego motyw wraz z wiślaną skarpą, na której stoi był wziętym tematem malarskich pejzaży.
Salwator jest miejscem, które stanowi część dawnego przedmieścia Krakowa, a od 1910r. samodzielnej dzielnicy – Zwierzyńca. Przedmieście to znane było od dawna z bogatych i barwnych tradycji. Stąd wyrusza na swoje harce po mieście Lajkonik w otoczeniu tak zwanych mlaskotów (muzykantów), tu w drugi dzień Wielkanocy odbywa się znany wszystkim mieszkańcom Krakowa odpust Emaus.
Po drugiej stronie ulicy Kościuszki rozpoczyna wspinaczkę ku górze malownicza ulica bł. Bronisławy, odkrywając przed nami stare willowe osiedle. Tonące w zieleni stylowe domy i niewielkie, trochę zaniedbane kamienice kryją w sobie mroczny urok i odrobinę nostalgii za minioną świetnością.
Po lewej stronie ulicy, na południowym stoku wzgórza, stoi barokowa kaplica św. Małgorzaty. Jest to niewielka, drewniana świątynia z XVIII w. Według legendy, pierwotnie stał tutaj pomnik pogańskiego bożka wiatru Pośwista i dlatego kaplicę nazywa się gontyną, czyli prasłowiańską świątynią. Gontyna to też nazwa nadana pobliskiej uliczce.
Po drugiej stronie ulicy widzimy kościół św. Salwatora. To właśnie od niego pochodzi nazwa tego niezwykłego zakątka Krakowa. Kościół św. Salwatora usytuowany na wschodnim stoku wzgórza św. Bronisławy należy do najstarszych zabytków krakowskiego budownictwa murowanego. Najstarsze romańskie fragmenty kościoła pochodzą z X w. Obecny wygląd jest efektem kolejnych przebudów prowadzonych w okresie gotyku i baroku.
Ulica bł. Bronisławy wyżej przechodzi w Aleję Waszyngtona, która wiedzie na Kopiec Kościuszki. Ale to już temat na inną wyprawę.
Udało nam się coś podpatrzeć, sfotografować, ale czujemy pewien niedosyt. Szkoda, że nie mogliśmy zobaczyć co kryją wnętrza tych niezwykłych domów. Z ciekawością zajrzelibyśmy też w najdalsze zakamarki starych ogrodów. To jednak tajemnica ich właścicieli i niech tak zostanie..., a my z pewnością jeszcze tu wrócimy.

Widok na Salwator - Wacław Wąsowicz, 1921, Muzeum Narodowe w Warszawie

Widok na Salwator od strony Wisły

Widok na klasztor Norbertanek od strony Wisły

Brama na dziedziniec klasztorny
Pętla tramwajowa na Salwatorze, a za drzewami widoczna wieża kościoła Najświętrzego Salwatora (naprawdę taka jest nazwa tego kościoła :))

Brama i mur otaczający kościół św. Salwatora

Najpierw pomyślałem, że odkryłem wreszcie pilnie strzeżony kwiat paproci, ale po bliższym przyjrzeniu się stwierdzam, że to tylko Magnolia liliflora ‘Nigra’ ukryta w paprociach
 Fragment starego ogrodu: ławka, jabłonka i widok z góry na zakole Wisły – wystarczy usiąść i można zapomnieć o wszystkim.., może tak wygląda Raj?
 Jak wyżej, tylko z żaglówkami
 Ukryty w ogrodzie dom na ulicy Gontyna
 Pamiętajcie o ogrodach (Magnolia japońska)
 Kamienica na ulicy Anczyca - wiosna cudnie krasi jej lica
 Kwitnące ogrody na ulicy Gontyna
 ...a może to Orfeusz?
 ...a może to Orfeusz?
 W dzikie wino zaplątani
 Widok w dół na ulicę błogosławionej Bronisławy
 Bez słów...

Monika i Michał – wyczerpani podróżą wędrowcy przysiedli na klasztornych schodkach ;-)
Tekst i zdjęcia: Michał Treliński
< Poprzednia 1 2 3 Następna > |