|
Strona 1 z 3
Przed nami kolejny majowy długi weekend...
Parę słów o pikniku...
Towarzyskie spotkania na wolnym powietrzu mają tak długą tradycję jak
budowanie domów, w których mieszka się na co dzień. Pikniki, garden-party,
ogniska, barbecue czy choćby potańcówki na podestach zbitych z desek
pojawiały się w każdym wieku i w zasadzie pod niemal każdą szerokością
geograficzną. Zazwyczaj swobodniejsze niż wytworne rauty lub bale, dawały
rozrywkę bez konieczności zakładania krępującego stroju oraz czynienia
niezwykle skomplikowanych przygotowań. Taki charakter przyjęć pod gołym
niebem pozostał do dziś.
Na piknik, na majówkę
Sezon imprez na wolnym powietrzu w Polsce zaczynał się niemal zawsze w maju.
Sprzyjała temu w miarę już stabilna pogoda, rozkwitająca wszędzie bujna
zieleń i ciepłe słońce. Nie bez znaczenia był też nastrój budowany przez
śpiewające wokół ptaki, obfitość pachnących kwiatów i świeżość całej natury.
Maj - miesiąc miłości był idealną scenerią do wspólnych wypraw młodych ludzi
w miejsca, gdzie nieco swobodnej będą mogli ze sobą rozmawiać.
Nie tylko jednak zakochana młodzież spędzała czas na majówkach. Piknikowe
kosze towarzyszyły całym rodzinom, które w ten właśnie sposób spędzały wolny
czas. Wędrówka po lesie czy łące wzmagała apetyt. Oczywiście majówka nie
polegała jedynie na odejściu daleko od domu i posileniu się. Organizowano
gry i zabawy, w których brali udział wszyscy członkowie rodziny, a jeśli na
wspólny piknik wybierało się więcej osób, często wśród nich znajdował się
ktoś kto na przyniesionym ze sobą instrumencie przygrywał do tańca.
Biesiadowanie na wolnym powietrzu nie było rozrywką zarezerwowaną dla
jakiejś konkretnej sfery. Bawiła się tak arystokracja, kupcy, rzemieślnicy a
nawet miejska biedota. Różnice tkwiły przede wszystkim w wybieranych na
piknik miejscach oraz oczywiście w wykwintności zawartości koszyka z
jedzeniem. W każdym takim koszyku był zawsze obrus, talerzyki i sztućce, co
dodawało elegancji swobodnym z założenia posiłkom. Jadało się zimne mięsa,
pieczywo, owoce, lekkie przekąski i popijało winem lub sokiem. W wielu
majówkowych menu królowało kurczę na zimno, przygotowane tak by nie trzeba
było używać do jego jedzenia noża i widelca - a więc przemyślnie owinięte w
papierowe serwetki podudzia, lub też pokrojona, pozbawiona kości pierś -
upieczone dzień wcześniej i dobrze schłodzone. Pojawiały się także pokrojone
w plastry pieczenie innego rodzaju, przyrządzone tak by można je było łatwo
położyć na chlebie. Powodzeniem cieszyły się też różnego rodzaju drobne
wypieki - nie tylko słodkie ale i pikantne. Całości dopełniały sezonowe
owoce - pikniki na przełomie maja i czerwca nie mogły się obyć bez dorodnych
truskawek, później były poziomki, maliny, jagody, jeżyny - te ostatnie
szczególnie podczas wypraw związanych z grzybobraniem. Bardzo ważny element
piknikowego koszyka stanowiły napoje - lekkie wino, które w razie potrzeby
można było schłodzić w potoku oraz soki owocowe przygotowane jeszcze z
zimowych zapasów.
Charakterystyczną cechą tych imprez na wolnym powietrzu było to, że na ogół
odbywały się one w ciągu dnia. Wieczorne przyjęcia były organizowane raczej
przy domu i miały już nieco bardziej oficjalny charakter.
< Poprzednia 1 2 3 Następna > |